Search

Log in






Lost Password?
20.11.2005 Kraków
There are no translations available

 

20.11. w Centrum Handlowym  Plaza  w Krakowie odbył się koncert Krzysztofa Kiljańskiego reklamowany hasłem "Jesienny wieczór z Krzysztofem Kiljańskim. Wyczekiwałam tego dnia z utęsknieniem, gdyż miał to być mój pierwszy koncert Krzysztofa i pierwsze spotkanie z Artystą. Dość dziwne miejsce jak na koncert - centrum handlowe, myślałam sobie. I trochę się obawiałam - jakaś duża hala, wstęp wolny... Uwielbiam koncerty klubowe, kameralne, a muzyka Krzysztofa do takich występów jest wprost stworzona. Na szczęście wszystko mile mnie zaskoczyło. Monika, prezesowa naszego f.c., zawiadomiła mnie, iż poinformowała Krzysztofa, że będę i że mam obiecaną chwilkę rozmowy... Przyznam, trochę się denerwowałam.    

Na miejscu byłam około 17- stej. Odnalazłam scenę mieszczacą się w samym centrum parteru tego ogromnego obiektu handlowego - scena niewielka, przystrojona bożonarodzeniowymi oświetlonymi choinkami (a może Krzysztof będzie śpiewał kolędy???- byłoby fajnie, ale nie tym razem!). Na około liczne butiki, rodziny spędzające niedzielne popołudnie na zakupach, a także sporo przechodzących gapiów. Na początek na scenie konkurs karaoke, w którym można było wygrać najnowszą, podwójną płytkę Krzysztofa. Minęło trochę czasu nim pojawił się pierwszy ochotnik, ale potem było coraz lepiej - coraz więcej chętnych i coraz wyższy poziom występów. Ja jeszcze nie zdążyłam kupić "In The Room- Special Edition"  i troszkę zazdrościłam tym, którzy opuszczali scenę z nagrodą. No ale, jak nie ma się uzdolnień muzycznych...

Tymczasem wokół sceny ustawiło się sporo słuchaczy, niektórzy patrzyli i słuchali z góry, z balkonów. Im bliżej godz. 18, tym bardziej nie mogłam doczekać się wyjścia naszego Artysty. W końcu około 18- stej zaczęli krążyć muzycy przygotowywując sprzęt. Zgaszono niektóre światła, a prowadzący zapowiedział koncert live. I już niedługo usłyszałam, tak dobrze znane, pierwsze dźwięki "I Don' t Know Where Life's Going". Serce zabiło mi mocniej, gdy za chwilę pojawił się Krzysztof- ubrany w czarną koszulę i szary garnitur- tak blisko... Następnie było "Is It You" i "This Is Forever" - moja ukochana piosenka, której pierwsze cztery wersy sprawiły, że odpłynęłam w jakąś magiczną nicość... Krzysztof powiedział, że pomimo tej świątecznej scenerii, jest to koncert jesienny, który jednak nie ma na celu wprowadzenia nas w jakąś jesienną depresję, ale napełnienia nas optymizmem, który zabierzemy ze sobą do domów.
Zapowiadał każdy utwór, zazwyczaj poprzedzając go np.opowiedzeniem krótkiej historyjki  kasikosza, przedstawieniem któregoś z kolegów z zespołu, czy powiedzeniem, jak zrodził się pomysł wydania "In The Room". Na koncercie pojawiły się wszystkie utwory z "In The Room" . Akustyka znakomita. A wykonanie niektórych utworów podobało mi się bardziej niż na płycie. Wnioskuję więc, że nie ma to, jak koncert na żywo - to znacznie lepsze niż słuchanie płyty z odtwarzacza! "Lokator" trochę rozruszał publiczność i wyrwał z refleksyjnej zadumy. Wszyscy żywo zareagowali na dźwięki "Prócz Ciebie, Nic"". I choć Kayah podczas tego wieczoru była nieobecna, Krzysztof znakomicie poradził sobie z zaśpiewaniem tekstu wokalistki. A na początku poprosił o wsparcie wokalne publiczność żeńską. Koniec utworu był bardzo miły:"...Dziś oprócz WAS, wiem nie mam nic":) Po raz pierwszy usłyszałam w wykonaniu Krzysztofa: "Infinite Eyes", "One For My Baby" oraz  Kołysankę, która zamknęła występ. Artysta oznajmił, że "Kołysanką" wcale nie chce nas uśpić:), ale jest to bardzo fajny utwór z Jego wcześniejszego repertuaru, i dlatego go grają. Bardzo, ale to bardzo spodobała mi się!  

Koncert trwał godzinę (dlaczego tylko godzinę???), a niemal każda piosenka wydawała mi się zbyt krótka - moja dusza spragniona dobrej muzyki została nasycona, choć chciałaby więcej...Po koncercie można było otrzymać pocztówkę i plakat, a następnie ustawić się w kolejce po podpis. Ustawiła się bardzo, bardzo dłuuuga kolejka... Krzysztof rozdawał autografy i pozował do zdjęć przez co najmniej 1,5 godziny. Moje osobiste spotkanie z Krzysztofem należy do niezapomnianych przeżyć. Przedstawiłam się mówiąc, że jestem z f.c., a Krzysztof ciepło mnie powitał i powiedział, że właśnie na mnie czekał - zrobiło mi się bardzo miło :D Rozmawialiśmy przez chwilkę, były autografy i wspólne zdjęcie, ale czas na więcej nie pozwalał. Krzysztof wyraził nadzieję, że może następnym razem (tzn. już za niecałe 7 dni) będzie go więcej i wtedy dłużej porozmawiamy.. :)

 

Artysta ujął mnie swoją serdecznością, uprzejmością i otwartością w stosunkudo ludzi. A w ogóle to  Krzysztof i cały zespół to prawdziwi dżentelmeni! Do domu wróciłam bardzo szczęśliwa, a wieczór ten dostarczył mi pozytywnejenergii na najbliższy tydzień. A sobie, Wam i Krzysztofowi życzę więcej przebojów, a przy tym dłuższych! Aby było więcej do grania na koncertach...  


(Monika K.)

 
< Prev   Next >
Joomla Templates by Joomlashack