Szukaj na stronie...

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Aktualności arrow Relacje arrow Festiwale arrow 18.01.2006 Warszawa
18.01.2006 Warszawa

 

Pierwsze urodziny czyli koncert w Fabryce Trzciny

 

Na klubowy koncert Krzysztofa i Zespołu w Warszawie czekałam już od dawna. Dlatego ogromna była moja radość, kiedy na grudniowym spotkaniu w Empiku usłyszałam od Artysty obietnicę, że na 98% w styczniu zagrają w Fabryce Trzciny. Moje marzenie, jak i wielu warszawskich fanów, spełniło się 18 stycznia. O tym, jak wielu tych miłośników muzyki Krzysztofa i Witka Cisło było, świadczyła wypełniona po brzegi sala oraz fakt, iż o kupieniu biletów na 1,5 tygodnia przed koncertem można było już tylko pomarzyć...
 
Myślę, że warto na wstępie w kilku słowach przedstawić miejsce występu. Centrum Artystyczne Fabryka Trzciny mieści się na warszawskiej Pradze, w budynku z 1916 r., gdzie najpierw produkowano marmoladę, później konserwy, a w ostatnim etapie jego przemysłowej historii - słynne "pepegi" (wyjaśniam młodszym fanom - to takie tenisówki). I właśnie w pomieszczeniach tejże fabryki, kilka lat temu, po prawie dwuletnim remoncie, pan Wojciech Trzciński  (kompozytor, producent muzyczny i telewizyjny) urządził centrum artystyczno-edukacyjne. W miejscu coraz bardziej w Warszawie popularnym odbywają się różnorodne imprezy artystyczne - koncerty, przedstawienia (aktualnie m. in. "Miasto Mania" Marii Peszek będącej pod skrzydłami Kayaxu), wystawy, a także pokazy mody, konferencje, imprezy okolicznościowe itp. Jeśli chodzi o wygląd pomieszczeń to uwagę przyciąga sala koncertowa z dużym barem,dla którego tło stanowią podświetlone regały z butelkami denaturatu (podobno - bo nie liczyłam;-) - jest ich ok. 4 tys.!), "miejsce do którego królowa chodziła piechotą" z toaletami zrobionymi na wzór znanych nam z wagonów PKP, tyle że w kolorze mocno różowym, a także duża sala teatralno-widowiskowa, mieszcząca się w dawnym pomieszczeniu magazynowym. I na scenie w tej właśnie sali ......
 
....... utworem "I don't know where life's going" Krzysztof Kiljański rozpoczął "jesienny koncert w środku pięknej, białej zimy". Po słowach powitania Artysta przypomniał, iż właśnie w styczniu mija roczek od debiutu płyty "In the room".  Oprócz wszystkich piosenek z platynowego albumu Krzysztof zapowiedział kilka niespodzianek i słowa dotrzymał. Ale o tym później.  

Po jesiennym "This is forever" zabrzmiał utwór, który zawsze nastraja mnie optymistycznie - "Is it you", potem Muzycy zabrali publiczność do"centrum czasu" aż wreszcie przyszła pora na "barowy" numer, w którym głównymi bohaterami byli Mariusz Mocarski i najsłynniejszy już chyba w Polsce blaszany kosz, w sezonie letnim wykorzystywany przez zespół do przechowywania napojów chłodzących. Krzysztof przypomniał historię tego oryginalnego instrumentu kupionego dla innych bynajmniej celów za całe 45.50 przez panią Kasię, następnie pożyczonego naszym Muzykom, którzy to zapomnieli go oddać;-) I tak to już "Kasikosz" został zaadoptowany jako instrument. Potem ponownie nastąpiła zmiana klimatu i zabrzmiał dynamiczny "Lokator", podczas którego Muzycy nieźle dali czadu w swoich solówkach, a za przykładem Piotra Matuszczyka publika klaskała w rytm muzyki. Po piosence zakończonej burzą oklasków Krzysztof przedstawił "Facetów w czerni" czyli towarzyszący mu zespół i pozdrowił "Anioła Stróża" czyli Agatę Borzym. Podczas "Stay" i niespodzianki spoza płyty czyli "Infinity eyes" "odpłynęłam"... zwłaszcza przy tej drugiej, w której pięknie zagrał na saksofonie Sebastian Stanny - tego wieczoru wspierający Krzysztofa przede wszystkim wokalnie.  Przy okazji piosenki "Precious Memories", w której ostatnie słowo miał perkusista Mariusz Mocarski, dowiedzieliśmy się czego słucha w słuchawkach, w których występuje - okazało się, że hip hopu!;-) Natomiast przy hicie ubiegłego roku "Prócz Ciebie nic" dowiedzieliśmy się, że Kayah "wyjechała na zimowe ferie". Obecne na koncercie panie wysłuchały prośby Krzysztof o wsparcie i ochoczo śpiewały razem z Nim! Wiecie po czym poznać, że piosenka jest świeża (bo zarejestrowana w październiku 2005) - po tym, że Krzysztof śpiewając ją przypomina sobie o diecie orzechowej;-) Zdarza się nawet "Największym" a ja zaśpiewałam ten wersik "Od świąt do świąt" za Krzysztofa, tylko nie było mnie słychać bo mikrofonu nie miałam;-) Z piosenek-niespodzianek było jeszcze "One for my baby" z repertuaru Franka Sinatry,ze wspaniałym akompaniamentem Piotra Matuszczyka, a na koniec (ale jeszcze nie definitywny) w najpiękniejszej ze wszystkich kołysanek jakie kiedykolwiek słyszałam ponownie swą grą na saksofonie zachwycił mnie Sebastian.  
 

 
Przyszedł czas na bisy. Burzą oklasków i tupaniem publiczność wywołała "Facetów w czerni" jeszcze dwa razy. Jednak o mały włos bisów by nie było, bo Krzysztof zażartował:"panowie tupią na nas, schodzimy!":-)) Zagrali jednak "My Funny Valentine" (Sinatry) i ponownie "Prócz Ciebie nic", przy której publiczność rozśpiewała się już na dobre! Zabawne były końcowe ukłony całej Wspaniałej Szóstki - Krzysztof urządził kolegom małe ćwiczonka - "a teraz krok do tyłu...". I to już był niestety koniec tego wspaniałego, blisko półtoragodzinnego koncertu.  
 
Tłum powoli kierował się w stronę szatni, część gości udała się do wspomnianej sali koncertowo-barowej, a ja uważnie rozglądałam się za Bohaterem wieczoru, w międzyczasie wymieniając sms-y z naszą Moniką. Kiedy szatnia już opustoszała, straciwszy już prawie nadzieję i obawiając się, że do sali widowiskowej prowadzą jeszcze inne schody zadzwoniłam po transport. Miła pani obiecała taksówkę, ale dopiero za 20 minut. Jednak już po chwili ucieszyłam się z takiego właśnie obrotu sprawy, gdyż na schodach ukazał się uśmiechnięty Krzysztof w towarzystwie, jak się dowiedziałam, kuzyna. Panowie nieco się śpieszyli ale pomimo tego Krzysztof poświęcił mi trochę czau.Rozmawialiśmy o choinkach, bombkach, stronie internetowej i płycie walentynkowej, która ukaże się w lutym. Krzysztof niechcący "wygadał się ", że śpiewa na niej w duecie z panią, która była tego wieczoru na widowni. Obiecałam, że nie zepsuję niespodzianki pozostałym fanclubowiczom, ale przecież Wy i tak już wszystko wiecie z innego źródła;-) Poprosiłam jeszcze o wspólne zdjęcie do relacji, podziękowałam za wspaniały koncert co Krzysztof przyjął oczywiście ze skromnością, z której jest dobrze znany! Dostałam 100% potwierdzenie od jesieni wyczekiwanego koncertu z piosenkami F. Sinatry, który odbędzie się w NOK-u, zapewniłam, że będę i że tym razem zapewne w większym gronie "Lokatorów". Z poczuciem wypełnionej "misji" i w doskonałym nastroju wracałam do domu, przekonana, że ten wieczór pozostanie "unforgettable" nie tylko dla mnie.

 

(Asia B.)
 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Joomla Templates by Joomlashack